Prawie jak butik

Luty 4th, 2007 by Agata

odzież używana a butikiNie cierpię lumpeksów, nie znoszę ich zapachu, stęchłego odoru, wystroju i tych ciuchów porozrzucanych jakby na wielkim zsypowisku. Sklepów, które silą się na to by być normalnymi, a prawie jak wiadomo czyni wielką różnicę.
Argumentami przemawiającymi za tego typu zakupami są zazwyczaj albo względy finansowe albo niepowtarzalność ubrań, które można tam dostać. Czy to do mnie przemawia? Niekoniecznie. Jestem wyznawca zasady, ze biednego nie stać na bylejakość. Po jaką cholerę kupować setki bezwartościowych, tandetnych szmat, jeśli mogę mieć jedną a porządną kieckę z porządnego butiku?

Po to by przebierać się ciągle i stwarzać pozory bogactwa? Po to by po pierwszym praniu rzecz się rozciągnęła, zeszmaciła i puściła kolor? Po to by mieć cała szafę wypchaną tandetą? Ja nie chcę!
Mierzi mnie grzebanie w szmatach, w myśl zasady, a nuż się coś trafi. Może gdyby owe szmaty były inne, pachnące świeżością, to inaczej podchodziłabym do tematu. Może… Niestety odpycha mnie na samą myśl grzebania w lumpeksach. Mam wrażenie, że te rzeczy są nadal brudne, że buszuje tam tona robactwa, że złapie coś. Wiem, brzmi jak fobia, ale tak czuję i już!

Najbardziej śmieszy mnie jak opowiadają o swym nałogu kupowania w ciucholandach osoby publiczne, znane, zamożne. Uśmiech wówczas kwitnie na mej buzi. Łatwo jest być zblazowanym i znudzonym, mając pieniądze i świadomość tego, że w każdej chwili mogę wejść i dokonać zakupów w H&M. Takiej możliwości nie maja ludzie biedni, których sytuacja finansowa zmusza niejako do takich, a nie innych zakupów.

Co może być przyjemnego w grzebaniu w stercie ciuchów, gdzie bluzki wymieszane są z majtkami bądź ze skarpetami! Tak! Jak sama nazwa przybytku wskazuje, muszą być to używane majtki… Fuj! Chyba wole kupić rzecz w tej samej cenie, ale nieużywana, czysta.

Argument o możliwości znalezienia w lumpeksie perełki nie przemawia do mnie na tyle wystarczająco, bym skuszona wizja takiego odkrycia, została fanką sklepów z tanią odzieżą.

Na razie omijam je szerokim łukiem. I wolałabym by tak pozostało.

Artykuł w kategorii Odzież używana | 5 Komentarzy »

5 Odpowiedzi

  1. Adani napisał:

    Ubawiłm się czytając ten artykuł :)
    Bo autorka nie była w żadnym lumpeksie, tylko widziała przez szybe ;) Oczywiście wszystko przez uprzedzenia.
    Wiekszość tego typu sklepów ma już posortowane wg. typu czy nawet koloru ubrania, są pachnące, poprane i wyprasowane. W takich co prawda cena jest już na każdym ciuchu, ale i przyjemniej szukać w takich łaszkach niż w niesorcie :/
    Co do trwałości tego typu ubrań – są o wiele lepsze niż te kupione w tradycyjnym butiku. Bo skoro były już kilka razy prane, przeszły podróz, były zalożone pare razy i nadal wygladają dobrze czy nawet bardzo dobrze, to chyba o czymś świadczy ;) Nie rozciągną się przy pierwszym praniu, nie stracą koloru (bo już by zdążyły).
    A ludzie publiczni po prostu nie chcą wyglądać jak wiekszość społeczeństwa. Ubrania w ciucholandzie nie są seryjne (trudno znaleść coś takiego samego), te z cytowanego H&M produkowane są serią i może okazać się, że na umówiony wywiad kilka osób pzyjdzie w takiej samej koszulce!! Zenada, wieksza niż przyjść w ciuchu z drugiej ręki (tylko my o tym wiemy).
    Pozdrawiam :)

  2. majka napisał:

    Cos mi tu nie gra, zakładasz bloga o lumpeksach a piszesz ze ich nienawidzisz i ze cie obrzydzają,wiec po co to wszystko?? i zgadzam sie z przedmowczynia ze argumenty typu:ciuch po praniu sie rozciągnie itp, sa z palca wyssane. Obecnie w ciuchlandach mozna znalezc mnostwo rzeczy markowych z o niebo lepsza jakoscia niz te kupione w polskich butkich. I wiem o czym pisze bo sama sie tam ubieram i nie dalabym sie przekonac na zakupy w innych sklepach:) i nie czuje potrzeby misji naklaniania ludzi na zakupy w lumpeksach-to nawet lepiej, niech ludzie bez polotu i wyobrazni ubieraja sie w masowkach,a lumpeksy niech zostana dla wybranych:) pozdrawiam!

  3. Paula napisał:

    Ja uważam, że to autorka tego artykułu nie ma żadnych argumentów przeciw kupowaniu w lumpeksach, przynajmniej żadnego sensownego. Ja nie wiem dziewczyno, gdzie Ty mieszkasz, ale we Wrocławiu jest pełno zadbanych lumpeksów, i wyobraź sobie – nic w nich nie śmierdzi. Mam kilka super ciuchów (markowych) z takich sklepów, zaplacilam za jedne 2,50 i w zyciu nie mialam tak ekstra dopasowanych spodni na pupie. Nie rozciagnely sie, nie potargały, a fason maja naprawde fajny. To samo sweterki czy koszulki, spdenki, spodniczki, w zasadzie zawsze mozna na cos trafic – wystarczy poszukac, a ja lubie szperac w takich miejscach :D. I niepowtarzalne dodatki – paski, czapeczki…Za grosze. I wygladam jak z markowego sklepu – bo te ciuchy SĄ markowe ;>. A co do nowych…I co, kupilam spodnie w Housie, 3 prania – trzy razy poszly bo tak sie wytarły od chloru, 3 razy bylam u krawcowej, po trzecim razie stwierdzilam ze cale je poszatkuje bo do niczego sie nie nadaja. Dalam za nie 140 zl [;. I tyle w tym temacie.

  4. Anna napisał:

    1.ja tez bylam ze swoimi dzinsami z normalnego sklepu u krawcowej, 2 razy, raz zszyla mi je ciocia. juz ich nie nosze bo to nie ma sensu-rwa sie caly czas
    2.dwie piersze osoy maja racje, te rzeczy sie nie psują od tak. mam bluzkę z Butiku, noszę ją już rok i wiesz co? jest teraz prawie przezroczysta! kiedys byla niebieska…
    3.nie raz zdazylo mi sie przyjsc do szkoly w bluzce z lumpeksu i uslyszeć co najmniej 5 tekstow w stylu:”fajna bluzka, gdzie kupilaś???”
    4. ostatnio poszlam do lumpexu z 3 dziewczynami z klasy ktorych tam nigdy nie bylo, jedną zaprowadzilam tam juz wczesniej, kupila zaczepistą tunike, na drugi dzien w szkole tez wszyscy mowili jej ze jest super a gdy sie dowiedzieli ze kosztowala 12 zeta to im szczeki opadly. no ok, w lumpexie zobaczyli nas kolesie z klasy, wybrechali nas, bo oni tam nie chodza, uwazaj ze to obciach. dodam jeszcze ze jeden ‘elegancik’ na dyskotece tak sie spocil ze smierdział 100 razy mocniej niz najwiekszy lumpeks na moim rejonie, a drugi pan też jakoś nie potrafi sie ubrac… a ja ponad 50% ciuchow mam z lumpeksu, i niech mi ktos powie ze chodze zle ubrana

  5. AniaR, napisał:

    Ja mam 100% ubrań z Secondhandu bo sama prowadzę taki sklep.
    Ciuchy są super czy nowe czy używane zawsze markowe i świetnie leżą, nie wyciągają się i nie tracą koloru.
    Ubrania które przywożone są do polski są dezynfekowane, irlandczycy ładnie je pakują we worki chociaż zdarza się syf to nawet tego nie wyciągam na sklep. Nie wiem o jakim smrodzie tu piszesz ale chyba rzadko który dobry lumpeks odwiedzasz. Pozdro dla lumpeciarek :)

Napisz komentarz

Proszę zauważ: Moderacja komentarzy może zająć mi chwilkę. Nie ma potrzeby, byś wysyłał swój komentarz ponownie.