Odzież używana w Lublinie

Luty 15th, 2008 by Agata

Pora na zmianę poglądów, bo tylko ponoć krowa ich nie zmienia. Ja, do niedawna jeszcze zajadła przeciwniczka i krytykantka wszelakiej maści ciucholandów, muszę stwierdzić wszem i wobec, ze pieprzyłam głupoty. Co zmieniło tak zaciętą mą postawę? Ano postanowiłam przejść do czynów miast wygłaszać jeno poglądy i zwiedziłam kilka przybytków tego typu. Owszem były takie, które nie zachwyciły mnie zarówno pod względem położenia, wystroju, obsługi, a także jakości oferowanych towarów.

Ale to zdarza się przecież także w tradycyjnym handlu, żadna to nowość, są sklepy z których prędzej się wychodzi niż weszło. Czemu? Bo obsługa potrafi zabić niechętnym wzrokiem, bo towar nie ten jakiego szukamy. Odzież używana w Lublinie to atrakcyjna oferta, nawet nie wiecie jak bardzo!

Są ciucholandy które mają i przemiły personel, który zawsze chętnie pomoże i atrakcyjne ceny, do równie atrakcyjnych ubrań.

Warto czasem się przełamać i poznać coś nowego. Hurtownia taniej odzieży, polecam każdemu z czystym sumieniem.

Artykuł w kategorii Ciucholandy | 2 Komentarzy »

Tania odzież

Styczeń 3rd, 2008 by Agata

Kolejny mój wyskok ciuchowy uwieńczony został powodzeniem, tak, ostatnie sukcesy w kupowaniu ciuchów, napędziły mnie niesamowitym powerem. Postanowiłam więc powtórzyć tą eskapadę, bo jak wiadomo dobrych ciuchów nigdy za wiele. Tym razem ja namówiłam swoją koleżankę na skok do ciucholandów w naszym mieście. Postanowiłyśmy odwiedzić parę fajnych szmateksów w mieście.

Zaczęłyśmy od tego na rogu Łódzkiej i Piastowskiego. Mały lokal , za to towar świetnej jakości, czysty i dobrze posortowany. Przymierzyłam kilka bluzeczek i wybrałam jedną, śliczną niebieską tunikę. Prezentowała się nadzwyczaj godnie i co najważniejsze nosiła metkę Benetton. Nieźle, prawda? Nie jestem Dodą i nie stać mnie na shopping po Mediolanie. Dlatego taka marka w takim miejscu, to jak dar niebios. Anka, moja koleżanka także nie wyszła z pustymi rękoma, a jakże. Upolowała fajny sweterek z kaszmiru w kolorze zielonym, który pięknie podkreślał jej oczy. Następnym naszym rzutem był sklep nieco większy na Kalinowszczyźnie, ale mówiąc szczerze jakoś nie było w czym wybierać. Owszem, dużo ludzi, dużo towaru, ale takiego dla starszych mam wrażenie. Jakieś zasłony, firany, dziwne powyciągane bluzy i pełno butów. Może akurat źle trafiłyśmy, ale na dzień dzisiejszy ten ciucholand omijam z daleka. Natomiast wcale sie nie zrażam ogólnie, bo uważam że tania odzież, to wspaniała alternatywa dla tych, którzy nie mają na Mediolan, a chcą wyglądać fajnie i modnie.

Artykuł w kategorii Ciucholandy | Nie ma komentarzy »

Dawno temu na dzikim zachodzie…

Lipiec 26th, 2007 by Agata

Kraje zachodnie przeszły ospę wietrzną zakupowego szału wiele lat temu. My, w Europie Wschodniej przeżywamy to właśnie teraz. Wczoraj usłyszałam w wiadomościach, że kupujemy coraz więcej. Od mieszkań i samochodów począwszy, na odzieży i kosmetykach skończywszy. Stajemy się powoli społeczeństwem konsumpcyjnym?

Zobacz cały wpis »

Artykuł w kategorii Ciucholandy | Jest 1 komentarz »

Walka o ciuchy – prawie jak walka o ogień

Maj 10th, 2007 by Agata

Oto, co opowiedziała mi koleżanka, która miała tę „przyjemność” być na tzw. dostawie świeżych ciuchów do sklepu z tanią odzieżą. Otóż Ania ma swój jeden ulubiony szmateks, w którym nie ma tzw. dni z dostawami. Tam na bieżąco są dokładane rzeczy, a w zasadzie dorzucane do skrzyń. Sposób w jaki to się odbywa jest przekomiczny, choć pewno dla samych uczestników sytuacji niezmiernie ważny, a nawet rzekłabym frustrujący. Pracownik sklepu wchodzi do przyległej hurtowni odzieży używanej. I to dla zwiedzających sklep jest już znakiem, że już, zaraz będzie ta długo wyczekiwana chwila, godzina, zero.

Zobacz cały wpis »

Artykuł w kategorii Ciucholandy | Nie ma komentarzy »

Portret psychologiczny przepychacza

Kwiecień 20th, 2007 by Agata

Kiedy można dostać najlepsze kąski w sklepach z tanią odzieżą, bądź w hurtowniach odzieży uzywanej? Ano wtedy, gdy jest dostawa. Prawda to stara jak świat. Tylko ze to co się wówczas dzieje, przekracza, moje przynajmniej, poczucie dobrego smaku. Ktoś może zapytać, czy w takich miejscach można w ogóle mówić o czymś takim jak dobry smak czy gust? Hmm, dobre pytanie. Wydaje mi się, że tak, że można, bo to my, ludzie, tworzymy owo “zaplecze kultury”, dobre, bądź złe maniery.

Skoro więc już ustaliłam, że lumpeksy nie są obciachowe, jako miejsce, to raczej ludzie je odwiedzający tworzą między innymi ich wizerunek. Zły, dodam. I zniechęcają do odwiedzin. Ok, teraz przybliżę o co mi chodzi, tym mniej zorientowanym. Otóż pisałam już o sytuacji potraktowania nożem pewnej dziewczyny w sklepie z tanią odzieżą. Czemu? Otóż wybrała ciuchy zbyt ładne, więc została zmuszona do oddania ich innej zakupomaniaczce. Zastraszona właściwie. Dobra metoda, bo jak widać skuteczna, a nikt o zdrowych zmysłach nie będzie ryzykował swego zdrowia, czy życia dla paru szmatek. Oczywiście ten przykład to skrajna sytuacja, ale rożne dziwne rzeczy dzieją się w ciucholandach, czego nie uświadczymy w tradycyjnym butiku.
Zobacz cały wpis »

Artykuł w kategorii Ciucholandy | Nie ma komentarzy »

Moja wizyta w lumpeksie, część II

Marzec 14th, 2007 by Agata

Bluzka w groszkiWracam jednak do tematu, czyli lumpeksów. Ten który odwiedziłam rozczarował, bo oprócz wielkiego szyldu przed wejściem, nie było w nim nic fajnego i zachęcającego do zakupów. Przejrzałam wszystkie zakamarki dwa razy, żeby nic nie uszło mej uwadze. I nic. Same szmaty. Dużą część hali zajmowała pościel – niezłej jakości, i jak zauważyłam cieszyła się dużym zainteresowaniem. Ale widziałam też leżące luzem torebki, wiszące paski, apaszki.
Zobacz cały wpis »

Artykuł w kategorii Ciucholandy | Nie ma komentarzy »

Moja wizyta w lumpeksie, część I

Marzec 11th, 2007 by Agata

Biała koszula z lumpeksuZachęcona opowieściami swych koleżanek, z niewyobrażalnymi pokładami optymizmu w sobie postanowiłam w końcu przełamać się i odwiedzić sklep z tanią odzieżą. Myślę sobie – tylko krowa poglądów nie zmienia, więc może pora zaryzykować. Nic przecież nie tracę, a może i mi uda się upolować coś godnego uwagi, coś, czego wszystkie koleżanki zazdrościć mi będą.
Ostatni raz byłam w przybytku taniej odzieży jakieś 13 lat temu. Pamiętam ta wizytę, kupiłam tam rzecz totalnie nieprzydatną jeśli idzie o codzienny image, aczkolwiek bardzo barwną, ciekawą i niecodzienną. Wdzianko jak żywcem zdjęte z Pocahontas – indiańska skórka z frędzlami. Włożyłam je na czerwoną, seksowną sukienkę i zauroczyłam chłopaka, na tyle mocno, że został później moim mężem. Co robił ten strój w takim miejscu, nie wiem. Nie prowadziłam jeszcze wówczas bloga o taniej odzieży, więc i moja wiedza w tej materii nikłą była. Teraz wiem, że w takich miejscach takowe cudeńka zdarzyć się mogą.
Zobacz cały wpis »

Artykuł w kategorii Ciucholandy | Nie ma komentarzy »