Oto, co opowiedziała mi koleżanka, która miała tę „przyjemność” być na tzw. dostawie świeżych ciuchów do sklepu z tanią odzieżą. Otóż Ania ma swój jeden ulubiony szmateks, w którym nie ma tzw. dni z dostawami. Tam na bieżąco są dokładane rzeczy, a w zasadzie dorzucane do skrzyń. Sposób w jaki to się odbywa jest przekomiczny, choć pewno dla samych uczestników sytuacji niezmiernie ważny, a nawet rzekłabym frustrujący. Pracownik sklepu wchodzi do przyległej hurtowni odzieży używanej. I to dla zwiedzających sklep jest już znakiem, że już, zaraz będzie ta długo wyczekiwana chwila, godzina, zero.
Walka o ciuchy – prawie jak walka o ogień
Maj 10th, 2007 by AgataArtykuł w kategorii Ciucholandy | Nie ma komentarzy »
Najnowsze komentarze
- We Wrocławiu są hurtownie odzieży używanej o Odzież używana Wrocław
- angela o Lumpeks – obciach, czy nie?
- AniaR, o Prawie jak butik
- HaniaBania o Lumpeks – obciach, czy nie?
- Stroje Historyczne o Moda ślubna
Archiwa
- Maj 2009
- Marzec 2009
- Maj 2008
- Marzec 2008
- Luty 2008
- Styczeń 2008
- Grudzień 2007
- Sierpień 2007
- Lipiec 2007
- Czerwiec 2007
- Maj 2007
- Kwiecień 2007
- Marzec 2007
- Luty 2007
- Styczeń 2007